Iwona Bigońska i jej ogrodowe imperium

Dzięki nowatorskim pomysłom i niestandardowym działaniom, niewielki ogródek Iwony Bigońskiej, który znajduje się w maleńkiej zachodniopomorskiej miejscowości, stał się ogrodowym imperium, który w sezonie przyciąga 2 tys. turystów dziennie. Jak łączyć miłość do roślin z biznesowym potencjałem, twórczyni pasjonujących ogrodów w Dobrzycy, opowiedziała Marii Sikorskiej, autorce telewizyjnego programu Z klimatem i z pasją.

Jaka jest historia Państwa ogrodniczego gospodarstwa i ogrodów pokazowych?

– Historia tego miejsca sięga 30 lat wstecz. Kupiliśmy to gospodarstwo będąc jeszcze studentami Wydziału Ogrodniczego ówczesnej Akademii Rolniczej w Poznaniu. Oferowaliśmy już wtedy usługi ogrodnicze. W momencie, gdy ta ziemia została kupiona, zamieszkaliśmy w Dobrzycy. Zaczęliśmy tutaj zwozić rośliny, zbierać je i kolekcjonować. Zawsze marzyłam o tym, że będę mieć psa, kota i ogród, więc ogród to była jedna z form realizacji moich pragnień. Zaczęliśmy zakładać swój ogród w systemie pokazowym, żeby można było zaprezentować jak wszystko kwitnie, ile potrzeba czasu by dana odmiana urosła.

Można powiedzieć, że stworzyliście swoisty showroom – tylko w dawnych czasach

– Tak, choć takie słowo nie było wtedy znane. Najpierw, zajmowaliśmy się przede wszystkim projektowaniem zieleni dla różnych instytucji i prywatnych inwestorów. Potem, założyliśmy Centrum Ogrodnicze. Jednocześnie powstawał nasz pierwszy ogród pokazowy w Dobrzycy – efekt naszej życiowej pasji – mojej i męża Piotra. Nie mieliśmy wtedy wiele pieniędzy, gromadziliśmy jednak z zapałem ogrodnicze nowości. Ściągaliśmy roślin z całej Europy. Nie chcieliśmy jednak stworzyć czegoś na kształt ogrodu botanicznego, tylko ogród pokazowy dla naszych klientów, który ma zachwycać kompozycją, stylem, tematyką ogrodu, doborem roślin pod względem faktur, kolorów. Chcieliśmy klientów inspirować. W pewnym momencie, okazało się, że odwiedzają nas nie tylko potencjalni klienci, ale także turyści, którzy wypoczywają w pobliskim pasie nadmorskim. Powstał więc caffebar, poszerzyliśmy asortyment o przewodniki, mapki, książki o ogrodach. Potem, by utrzymać większy porządek, wprowadziliśmy opłaty za wstęp do ogrodów. I tak, turystyka wkradła się nam w świat sprzedaży i produkcji roślin. Nie planowaliśmy tego, ale jak widać – życie pisze najlepsze scenariusze.

Przez lata, gospodarstwo bardzo się rozrosło.

– Obecnie, całe gospodarstwo liczy sobie blisko 88 ha. W skład przedsiębiorstwa wchodzą: Szkółka Roślin Ozdobnych produkująca ponad 2300 taksonów – gatunków i odmian roślin, market – ogród i galeria o pow. 1000 m2 – z przyległym centrum ogrodniczym oraz ogrody pokazowe. Ogród Tematyczny Hortulus ma już 30 lat, a nowy Ogród Hortulus Spectabilis – zaczęliśmy zakładać w 2003 roku, a udostępniliśmy go turystom w 2014 roku. Te kompleksy, to dwa oddzieleni zespoły ogrodów, są od siebie oddalone o 2 km, a każdy z nich posiada własną infrastrukturę.

Centrum ogrodnicze cały czas działa niezmiennie?

– Tak, w asortymencie dominują dwie kategorie: rośliny oraz elementy dekoracyjne. Te dwa działy zajmują najwięcej powierzchni, a jednocześnie generują największe zyski.

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/articles/iwona-bigonska-i-jej-ogrodowe-imperium

https://agronomist.pl/

0 polubień
Poprzedni wpis: Owocowa pasja Grażyny WiatrNastępny wpis: Bałtów, czyli wioska dinozaurów

Powiązane wpisy