Koronki koniakowskie wciąż na topie

Choć tradycja koronki koniakowskiej swymi początkami sięga 1900 roku, to misterne cuda z niewielkiej wsi w Beskidzie Śląskim nadal wzbudzają ogromne zainteresowanie i nie schodzą z tabloidów. Jak nie stringi, to Rekord Guinessa w tworzeniu największej koronki świata, a nawet wielkie heklowanie dla jednej z największych projektantek świata z Tokio. Koronczarki z Koniakowa kultywują tradycję z takim przytupem, że trudno za nimi nadążyć. Są nie tylko wizytówką gminy Istebna, ale także Polski. Jak to robią? Po mistrzowsku łączą siłę góralek z delikatnością heklowania. W końcu, to one najlepiej wiedzą, jak trafić po nitce do kłębka.

Historia heklowania sięga początków dwudziestego wieku. Ten sposób szydełkowania nie jest stosowany w żadnym innym miejscu na świecie. Unikalność koronek koniakowskich polega na tym, że powstają bez żadnego szablonu czy wzornika, a mnogość elementów pojawiających się w danym dziele, zależy głównie od wyobraźni twórczyni. Koronki są wykonywane z białych lub kremowych nici bawełnianych, które bywają nawet cienkie jak włos. Twórczynie wykorzystują motywy przyrodnicze, ornamenty roślinne, które są komponowane koliście lub gwieździście. Misterna tradycja przechodzi z pokolenia na pokolenie.

W rejonie Koniakowa mieszka około 700 koronczarek. Przypomniały o sobie dokładnie 20 lat temu, kiedy to wybuchła afera stringowa. Jedne panie promowały wyheklowane stringi, a drugie były tym zgorszone …do czasu.

Bo jak to, serwety były heklowane na przykład na ołtarze do kościołów, a teraz bielizna z koronki i to stringi? Na początku był szok, ale potem w sumie stwierdziłyśmy, że dzięki stringom zrobił się wokół heklowania szum na całym świecie. Ile tu telewizji i gazet było. Ile powstało reportaży. Ilu turystów nas odwiedziło! Gdyby ktoś nam kiedyś powiedział, że będziemy tak popularne poza naszą wsią, w kraju i na świecie, to trudno byłoby nam w to uwierzyć! Ludowa sztuka użytkowa to przecież też jest prawdziwa sztuka! – podkreśla Zuzanna Ptak, mistrzyni heklowania, która otrzymała nagrodę im. Oskara Kolberga przyznawaną za szczególne zasługi i działania na rzecz kultury ludowej.

Jednak nie tylko dzięki stringom koronki koniakowskie są swoistą wizytówką Polski. Koronczarki z Koniakowa tworzą niepowtarzalne dzieła sztuki, w których zakochał się świat. Dzieła z niewielkiej śląskiej wsi zamawiało i zamawia wielu znanych artystów. Britney Spears ma koniakowskie stringi, a Beyonce zamawia w Koniakowie kolczyki dla swojej córeczki. Koronczarki wykonały obrusy czy serwety m.in. dla królowej belgijskiej w 1962 roku, dla angielskiej królowej Elżbiety II, dla wszystkich prezydentów Polski, dla Papieża Jana Pawła II. Zamówienia płynące do gminy Istebna najczęściej są indywidualne i wiele z nich nie ujrzało światła dziennego – koronczarki są niezwykle dyskretne.

Od ponad stu lat „heklowanie” daje koronczarkom poczucie własnej wartości, integruje koniakowską społeczność, pokolenia, nadaje sens życiu, codzienności, ich rodzinom. Od zawsze koniakowskie heklowanie odbywało się w domach. Jednak, w obliczu zmiany czasów, to zamykanie się, w pewnym sensie oddaliło koronczarki, bo ludzie nie spotykają się i nie integrują się już tak, jak dawniej. Mówi się, że sztuka przetrwa wszystko, ale koronczarki z Koniakowa jednogłośnie przyznają, że ich twórczość odżyła, odkąd ich swoistą menadżerką stała się „swoja” – energiczna dziewczyna z Istebnej, a pochodząca z Jaworzynki – Lucyna Ligocka-Kohut. To właśnie ona, zamiast narzekać na zanikanie sztuki ludowej pochłanianej przez komercjalizację, zakasała rękawy i z uporem prawdziwej góralki, zaczęła działać, by chronić kulturowe dziedzictwo przodków. Jest efektywna tym bardziej, że to etnolog i antropolog z menadżerskim zacięciem. Jej pomysłem było stworzenie Największej Koronki Koniakowskiej Świata. Do wydziergania tego dzieła potrzeba było pięćdziesięciu kilometrów nici i pięć miesięcy pracy pięciu pań koronczarek. Efekt? 5-kilogramowa koronka, która znalazła się w Księdze Rekordów Guinessa. Dzięki Lucynie Ligockiej-Kohut, 1 czerwca 2017 roku tradycja wytwarzania koronki koniakowskiej została wpisana na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Podejmuje ona współpracę z wieloma instytucjami, mediami i programami telewizyjnymi. Trzy lata temu reżyserowała nagranie programu „How do they do it” o koronkach koniakowskich dla angielskiego Discovery Chanel. Odcinek jest emitowany na całym świecie. Z kolei w 2019 roku stworzyła Centrum Koronki Koniakowskiej. Dla pań jest współczesną Marią Gwarek – założycielką Cepelii w Koniakowie i autorką niedokończonej serwety dla królowej Elżbiety II, która przyczyniła się do ogromnego rozwoju twórczości koniakowskiej. Izba Pamięci Gwrakowej, założona przez syna Erwina i jego żonę Zuzannę Gwarek, jest odwiedzana do dziś przez rzesze turystów – stanowiła pierwsze tzw. Muzeum Koronki w Koniakowie.

Czułam, że trzeba zająć się twórczością koronczarek na 100 %. Bałam się, że jeśli przestanę działać wokół koronki i nie poświęcę się jej całkowicie, koronczarki przestaną heklować. Pewnego dnia, przejeżdżając przez Koniaków, zobaczyłam właśnie ten dom, w którym dziś jest Centrum Koronki Koniakowskiej, który został wystawiony na sprzedaż. Poczułam, że to przeznaczenie. Z pomocą całej rodziny: męża, dziadka i taty, wzięłam kredyt, wyremontowałam ten budynek i 15 kwietnia 2019 otworzyłam wymarzone Centrum Koronki Koniakowskiej. Rok wcześniej, założyłam Fundację Koronki Koniakowskie, która ma siedzibę w Centrum Koronki Koniakowskiej i realizuje różne działania i projekty na rzecz rozwoju, zachowania tradycji i promocji koronki koniakowskiej. Otrzymałam i otrzymuję wsparcie koronczarek. Staram się robić dla nich to, co potrafię, czyli promować, pozyskiwać fundusze, a one także mi z chęcią pomagają. Podarowały wiele swoich koronek na ekspozycję do muzeum, zdjęć i przede wszystkim pięknych historii, które opisałam i stanowią ważny element ekspozycji – opowiada Lucyna Ligocka-Kohut.

Wartość koronczarki zależy od jej możliwości artystycznych, czy potrafi tworzyć nowe wzory i kompozycje. Panie już dawno przestały robić tylko serwety i obrusy. Bielizna, w tym słynne stringi, to tylko część tutejszych wyrobów. Powstają tu m.in. kreacje wieczorowe, suknie ślubne, biżuteria, a nawet elementy dekoracji wnętrz – bombki, lampiony i tzw. łapacze snów. Koronczarki niejednokrotnie podbijały swoją twórczością także wybiegi mody. Koronka koniakowska pojawiła się choćby na Paris Fashion Week 2018.

We wrześniu 2017 roku otrzymałam pierwszego maila z Japonii od Kazuki Hamamoto, który pracuje razem z projektantką mody Rei Kawakubo. Oprócz tego, iż zajmuje się projektowaniem, wyszukuje różnych artystów na całym świecie, z którymi współpracują w trakcie tworzenia nowych kolekcji. Miał okazję parę lat temu być w Polsce, kiedy to współpracowali z grafikiem Filipem Pąkowskim, który stworzył dla nich charakterystyczne serduszka spoglądające z T-shirtów i wtedy zobaczył nasze koronki. Już wtedy wpadł na pomysł, by je wykorzystać, ale pochłaniały go kolejne zamówienia i pokazy, aż dopiero pod koniec zeszłego roku postanowił wrócić do pomysłu koronek i znaleźć kontakt z osobami, które wykonają odpowiednie wzory dla Comme des Garcons. Tak dotarł do mnie otrzymując kontakt od koleżanki z Bobowej – Ewy Szpili, która jest niewątpliwie, największą promotorką polskich koronek klockowych za granicą. Japończyków interesowała koronka szydełkowa, zatem skierowała ich do jej kolebki, czyli Koniakowa – wspomina Lucyna Ligocka-Kohut.

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/articles/koronki-koniakowskie-wciaz-na-topie

https://agronomist.pl/

22 polubień
Poprzedni wpis: Pasjonujące Stowarzyszenie Radzanovia z Mazowsza

Powiązane wpisy