Matki pstrąga ojcowskiego

Magdalena Węgiel i Agnieszka Sendor – mama i córka, stworzyły nietypowy duet, który zaprowadził je na szczyt. Niespodziewanie dla siebie, stały się naturalnym przedłużeniem historii pstrąga potokowego w Ojcowskim Parku Narodowym. Zdobyły tytuł Innowacyjnych rolniczek Unii Europejskiej. O tym, jak z sukcesem udało się im przywrócić świetność hodowli naturalnego mieszkańca Jury i rzeki Prądnik, a także stworzyć wspaniałe miejsce do wypoczynku i doznań kulinarnych, opowiedziały Marii Sikorskiej.

Jak zaczęła się Wasza pstrągowa przygoda?

– 12 lat temu moja mama przeprowadziła się na wieś – pod Kraków. Zawsze pragnęła żyć blisko natury, z dala od zgiełku miasta. Sprzedała mieszkanie i kupiła mały domek, niedaleko Ojcowskiego Parku Narodowego. Mama nie potrafi się nudzić i siedzieć bezczynnie, dlatego szybko zainteresowała się życiem wiejskiej społeczności. Została wybrana sołtysem, a przy okazji jednych z działań, trafiła do Ojcowskiego Parku Narodowego,gdzie zobaczyła nieużywane stawy. Zapytała o nie i dowiedziała się, że jest plan ich zasypania, ponieważ są przeznaczone do naturalizacji. Stawy te znałam od dziecka. Do Ojcowa przyjeżdżałam zawsze z mamą czy babcią na spacer, zwłaszcza jesienią, kiedy to miejsce jest złote od liści. Dlatego informacja, że stawy mają zniknąć, bardzo poruszyła – zarówno mamę, jak i mnie. Mama powiedziała więc: biorę je! Park, z obawy, by zachować naturalny charakter miejsca, w przetargu dał na tyle restrykcyjne warunki, że nie było innych chętnych oprócz nas.

Jak reagowali znajomi, rodzina, na Wasze wspólne, kobiece wyzwanie?

– Mama w swoim życiu zdążyła tyle razy zadziwić rodzinę i przyjaciół, że wzięcie stawów w dzierżawę, nie było czymś zaskakującym. Aczkolwiek – tak szczerze, oprócz naszej babci, nikt tak naprawdę nie wierzył w powodzenie tego pomysłu. Żeby było ciekawiej, przy planowaniu projektu, mama zaprosiła do współpracy trzech panów, którzy mieli zająć się częścią techniczną i logistyczną prac przy hodowli. Niestety, wycofali się, gdy zobaczyli, jakie warunki i restrykcje daje park. Same zakasałyśmy więc rękawy. Nie było innej rady. Stałyśmy się kontynuatorkami historii tego miejsca. Tradycja hodowli pstrągów potokowych w Ojcowie sięga lat 30. ubiegłego wieku. Pstrągarnia powstała w 1935 roku, na gruntach księżnej Ludwiki Czartoryskiej i była jedną z pierwszych tego rodzaju w Małopolsce. Jak widać, kobiety są temu miejscu przeznaczone. A kobieca siła, jak już niejednokrotnie się przekonałyśmy, czyni cuda.

Jakie były początki rozwoju hodowli pstrąga ojcowskiego?

– Trudne – jak każde. Bez doświadczenia, bez fachowej wiedzy i z oszczędnościami, które szybko się kurczyły. Natomiast, jak w każdym naszym działaniu, był zapał, wiara i nasza upartość. Postanowiłyśmy przywrócić świetność stawom. Przy czym naszym celem nie była jedynie odnowa hodowli pstrąga potokowego, ale także propagowanie świadomego i etycznego chowu, edukacja w zakresie historii regionu małopolskiego oraz tradycji kulinarnych. Działamy z poszanowaniem przyrody, z dbałością o wysoką jakość.

Jak to jest pracować z mamą? Jesteście dumne, że połączenie Waszych działań przynosi tak wspaniałe efekty? Wspierałyście się w trudnych momentach?

– Zawsze się śmieję, że mam trudny charakter – po mamie. Dlatego nie jest to łatwa współpraca i wymagało czasu dotarcie się i ustalenie, czym każda z nas się zajmuje. Wiemy jednak, że zawsze możemy na siebie liczyć i mimo różnic, w trudnych momentach, stoimy za sobą murem.

Mówi się, że hodowla pstrąga potokowego jest bardzo wymagająca. Potwierdzasz?

– Pstrąg potokowy jest bardzo piękną, półdziką, mądrą i waleczną rybą. Hodowla, zwłaszcza taka jak nasza – naturalna, rzeczywiście jest niezwykle wymagająca. Potrzeba dużo cierpliwości i czujności, a także pogodzenia się z tym, że na naturę nie mamy wpływu i musimy dostosować się do tego, co nam daje. “Czysty genetycznie” narybek pozyskujemy od Polskiego Związku Wędkarskiego. Hodowla pstrąga potokowego w stawach zajmuje około 2,5 – 3 lata. Dla porównania, pstrąga tęczowego 1-1,5 roku. To właśnie dlatego hodowla pstrąga potokowego stanowi 2 % hodowli pstrąga w Polsce.

Co jest pięknego w tej hodowli?

– Wszystko. Od położenia stawów w sercu Ojcowskiego Parku Narodowego, po przepiękne ubarwienie, jakie mają nasze potoczki. Praca w takich okolicznościach przyrody sama w sobie jest piękna.

Czy gdybyście miały szansę cofnąć czas i jeszcze raz zdecydować, czy wchodzicie do tej rzeki, jaka byłaby Wasza decyzja?

– Rolnictwo to bardzo trudna, ale i piękna praca. Jak ktoś nas kiedyś nazwał, jesteśmy „żywicielkami”. Bardzo mi się to spodobało, bo uważam, że to piękny zawód. Stawy dają nam dużo więcej niż tylko utrzymanie. Tutaj czujemy, że jesteśmy u siebie i mimo, że bywa różnie, to bez wahania zdecydowałybyśmy się zrobić to jeszcze raz.

Czy pomyślałaś kiedyś, że otrzymacie z mamą tytuł najbardziej innowacyjnych rolniczek w Europie? Miałyście kiedyś coś wspólnego z rolnictwem?

– Nigdy nawet nie sądziłam, że będę mieć coś wspólnego z rolnictwem. Skończyłam studia na wydziale stosunków międzynarodowych, a moja mama pracowała 25 lat w branży IT, więc nic nie wskazywało, że możemy zająć się hodowlą pstrągów. Trzeba jednak zaznaczyć, że mimo braku gospodarstwa rolnego, w rodzinie zawsze z dużym szacunkiem podchodzi się do zwierząt i przyrody.

Chcesz przeczytać cały artykuł?

https://agronomist.pl/artykuly/matki-pstraga-ojcowskiego

https://agronomist.pl/

0 polubień
Poprzedni wpis: Kozia pasja Doroty KwiatkowskiejNastępny wpis: Lawendowy syrop Anny Sitek

Powiązane wpisy