Murale na wsi

Na Podkarpacie można wyruszyć szlakiem projektu „Cichy memoriał”. Stworzył go sanocki artysta Arkadiusz Andrejkow, który wprowadził nowy rodzaj sztuki – na starych budynkach, na bazie starych fotografii, maluje wyjątkowe murale, przedstawiające dawnych mieszkańców wsi. Street art na terenach wiejskich wywołuje emocje i ogromne poruszenie. To nietypowa forma ocalenia od zapomnienia dawnych mieszkańców terenów wiejskich. Unikalne obrazy wtapiają się w przestrzeń daleko od miast. Wspomnienia powracają, a czas – staje w miejscu.

Murale kojarzą się z wielkimi miastami i współczesnością, jednak powstawały już nawet w starożytnym Rzymie. Projekt „Cichy memoriał” jest pod wieloma względami wyjątkowy – nie tylko dlatego, że został zrealizowany na terenach wiejskich. Po prostu nie ma swojego odpowiednika. Jest niepowtarzalny. Narodził się w głowie Arkadiusza Andrejkowa podczas wielu podróży między podkarpackimi miejscowościami. Obserwując kolejne wioski, dostrzegł spory malarski potencjał w starych stodołach i szopach.

Jeszcze kilkanaście lat temu byłem grafficiarzem, malowałem pod pseudonimem, pod osłoną nocy – głównie abstrakcje, m.in. na garażach. Jednak, podróżując po Podkarpaciu, pomyślałem, że stare budynki mogłyby stanowić nietypową, plenerową i wiejską galerię sztuki ulicznej. Ściany dawnych stodół były dla mnie idealnym przygotowanymi podłożami malarskimi. Poprzez swoja surowość i brak podkładu, były praktycznie gotowe bym mógł przystąpić do pracy. Pierwotnie, myśląc o tematach murali wyobrażałem sobie na nich wielkoformatowe, przeskalowane portrety starych ludzi, skupiające się na samych twarzach, ale takie ujęcie portretowe było dla mnie czymś bardzo typowym, a ja chciałem podjąć się czegoś nowego – opowiada Arkadiusz Andrejkow.

Podczas realizacji projektu „Cichy memoriał”, malarz wykorzystał stare fotografie rodzinne, pochodzące z miejscowości, w których powstawał mural. Najczęściej, były to fotografie z prywatnych zbiorów właścicieli danej stodoły, którym bardzo zależało, aby uwiecznić kogoś z ich rodziny. Obserwatorzy projektu nazwali murale deskalami.

Wybieram zdjęcia, które mają swoją historię i znaczenie. Selekcjonuję opowieści, by stworzyć unikalne obrazy. Każda z poszczególnych prac powstawała w jeden dzień. Malowałem je szkicowo, transparentnie, by zostawić jak najwięcej surowości ściany. Chciałem, by postacie wychodziły z niej, były integralną częścią danego obiektu, jakby tu były od zawsze – dodaje.

Twórczość Andrejkowa jest niepowtarzalna

Arkadiusz Andrejkow, to przedstawiciel młodego pokolenia twórców, dla których tradycyjny warsztat i konwencjonalny przekaz formalny przestają wystarczać. Artysta poszukuje niebanalnych środków wyrazu, nowych sposobów ekspresji, nieszablonowych technik, za pomocą których próbuje pokazać swą prawdę o świecie i spełniać swe artystyczne powołanie (…) Jego proces tworzenia ma w sobie silny ładunek emocjonalny, ożywia świat przez metaforę i uogólnienie – opisuje Andrejkowa malarz Michał Baca.

Chcesz czytać dalej?

https://agronomist.pl/artykuly/murale-na-wsi

https://agronomist.pl/

1 polubienie
Poprzedni wpis: Czekoladowa pasja PelczarówNastępny wpis: Mirka Wilk i jej tradycyjne jadło

Powiązane wpisy