Owocowa pasja Grażyny Wiatr

Po każdej burzy wychodzi słońce – o tym, jak bardzo prawdziwe jest to przysłowie, przekonała się Grażyna Wiatr. Dokładnie dziesięć lat temu burza z gradobiciem zdziesiątkowała jej sad. Owoce nie nadawały się na eksport. Sadowniczka stwierdziła wtedy, że z jednej partii jabłek próbnie wytłoczy sok, a ten okazał się rynkowym hitem. I tak zaczęła się jej sokowa pasja Grażyny Wiatr z Kałęczewa w województwie łódzkim.

Zachęcamy także do przeczytania artykułu na temat Pani Grażyny – Z sadu do butelki.

Chcesz zobaczyć więcej?

https://agronomist.pl/artykuly/owocowa-pasja-grazyny-wiatr

https://agronomist.pl/

0 polubień
Poprzedni wpis: Strażniczka tradycji ze wsi na końcu świataNastępny wpis: Iwona Bigońska i jej ogrodowe imperium

Powiązane wpisy